W linii prostej od mojej pasieki to jest 9 km i są tam uprawy rzepaku.
Więc i ja zapragnąłem troszkę miodku rzepakowego, tak więc zadzwoniłem do mojego kolegi żeby zawiózł mi jedną rodzinę na uprawy rzepaku.
Gdy zbliżył się wieczór odczekaliśmy aż wszystkie pszczółki wróciły do ula, a następnie zatkałem wylotek siateczką i załadowaliśmy domek na przyczepkę i zawieźliśmy.
Po przybyciu na miejsce ustawiliśmy ul tak jak stał na starym miejscu a następnie otworzyłem wylotek zdejmując siatkę. Pszczoły były podenerwowane i dość agresywne.
Około południa dnia następnego przyjechałem sprawdzić co z pszczółkami, a one się czują świetnie i żywo latają tam i z powrotem, nosząc do ulika smaczny skarb i w zasadzie tak było każdego dnia, byłem w siódmym niebie, i tak Minął tydzień, zaglądałem do nich co dwa dni i pod koniec tygodnia zauważyłem sporo padniętych pszczół na wylotku, miały też rozwolnienie, zrobiły się agresywne.
Otworzyłem ul, i w środku było pełno martwych pszczół, zarówno w miodni jak i w gnieździe w sumie tak na oko to około 1/3 rodziny.
Zadzwoniłem do kolegi i jeszcze tego samego dnia zabrałem pszczoły z rzepaku. Następnego dnia wyczyściłem ul z martwych pszczół i odchodów. Byłem przerażony, bałem się że się zatrujemy tym miodem, bo pomyślałem że ktoś spryskał rzepaki, albo podtruł moje pszczoły z zawiści. Co się stało?? Jaka to mogła być przyczyna??
Mój znajomy ma 40 rodzin i w tym samym miejscu tego samego roku stracił 15 rodzin.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum