Forum pszczelarskie- pasieka wędrowna
Regulamin •  FAQ •  Szukaj •  Użytkownicy •  Stats •  Rejestracja •  Zaloguj •  Galeria •  Download
 


Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: geman
05.06.07, 12:24
Gospodarka pasieczna w ulach korpusowych o niskiej ramce
Autor Wiadomość
@DAN 




Wiek: 75
Dołączył: 17 Wrz 2004
Posty: 178
Skąd: Raszyn-Rybie
Wysłany: 21.12.12, 01:08

mazur napisał/a:
Moje pytanie: jak zabiera Pan pszczoły: strząsając przez lej do skrzynki, czy w inny sposób; czy zabiera Pan pszczoły z nadstawki, czy z gniazda? Dalej, zabierając korpus ze starą matką likwidujemy skutecznie nastrój rojowy; a czy przez jednorazowe zabranie pszczół równie skutecznie pozbędziemy się nastroju?


Witam!
Pszczoły do pakietu czy odkładu zawsze zabieram z korpusów z nad kraty (nie ma w śród nich trutni, które powodują niepokój w tak utworzonej rodzinie). Strząsam je do dużego plastikowego wiadra lekko spryskując wodą by nie odlatywały (można strząsać pszczoły również do transportówki, rojnicy czy przez lej - nie ma to większego znaczenia), jak uznam, że jest ich już tyle ile mi potrzeba, wtedy wstrząsam wiadrem (tzw. metoda szokowa) i wsypuję do korpusu, w którym jest ramka z pokarmem i matka w klateczce. Następnie korpus nakrywam siatką wentylacyjną i daszkiem i odstawiam do cienia. Tak samo postępuję z następnymi ulami. Oczywiście zawsze sprawdzam w macierzaku czy są założone mateczniki rojowe uchylając drugi korpus, jeżeli są to je zrywam. Takie zabiegi wykonuję zwykle około połowy maja - na rzepaku, jednocześnie zabierając górne korpusy z miodem. Tak utworzone rodzinki są przewożone na pasieczysko przy domowe gdzie dopiero wieczorem otwieram wylotki, a najlepiej jest je przed wystawieniem na pasieczysku przetrzymać dobę lub dwie w zimnej piwnicy.
Jeżeli rodzina, z której były zabrane pszczoły była w nastroju rojowym to po zerwaniu mateczników najczęściej wraca do pracy, szczególnie w przypadku pszczół Buckfast, a z krainkami to różnie bywa ale w najgorszym razie wystarczy tylko jeszcze raz je zerwać.
Prawdopodobnie nigdzie nie ma rozwiązań idealnych, bo tak jak robiłem poprzednio robiąc odkład ze starą matką to odkład rozwiał się pięknie jak rój ale do macierzaka musiałem niestety poddać matkę nieunasienioną bo nie miałem jeszcze matek czerwiących. Ze względu na podobne ule blisko siebie stojące i często mało zróżnicowany teren było bardzo duże błądzenie matek, a co za tym idzie spore ich straty (nie pomagały za bardzo nawet rozkładane przed wylotkami kolorowe gazety) . Pamiętam taki rok kiedy po numerze na opalitku doszedłem, że jedna z matek zaczęła czerwić dopiero w trzecim ulu.

P.S. Tak się przyjęło w internecie, że wszyscy zwracają się do siebie na Ty obojętnie ile kto ma lat
_________________
Pozdrawiam
DAN
http://pasiekawedrowna.mazowsze.pl

 
     
Moja pasieka: 50 uli 1/2 Dadant + 50 odkładów w sezonie. Pszczelarstwem zajmuję się od 1970r.
mazur



Dołączył: 20 Gru 2012
Posty: 5
Skąd: mazury
Wysłany: 21.12.12, 04:53

DAN,
dzięki za opis tego zabiegu. Jesteśmy rówieśnikami. Powiedz mi, czy gdybym odwiedził Cię gdzieś w połowie stycznia, to znalazłbyś czas na chwilę rozmowy? Przygotowuję się na ten sezon do zmian w mojej gospodarce pasiecznej i w związku z tym mam jeszcze kilka pytań. Jedno z nich zadam od razu, bo może jeszcze ktoś z tego skorzysta: zabieranie samych pszczół i tworzenie pakietu daje nowej rodzinie bardzo higieniczne warunki startu. Jednak ten zabieg, połączony z przeglądem gniazda, zerwaniem mateczników rojowych, zabraniem korpusu z miodem zabiera znacznie więcej czasu niż zabranie z dennicy korpusu z matką. Jak to wygląda czasowo, czy zdąży się w 50-cio pniowej pasiece wszystko na czas zrobić? Ile osób u Ciebie w tym czasie pracuje?
Pozdrawiam,
Tadeusz.

 
     
Moja pasieka: 50 pni,ule Ostrowskiej, L3/4
@DAN 




Wiek: 75
Dołączył: 17 Wrz 2004
Posty: 178
Skąd: Raszyn-Rybie
Wysłany: 25.12.12, 22:48

mazur napisał/a:
DAN,
dzięki za opis tego zabiegu. Jesteśmy rówieśnikami. Powiedz mi, czy gdybym odwiedził Cię gdzieś w połowie stycznia, to znalazłbyś czas na chwilę rozmowy? Przygotowuję się na ten sezon do zmian w mojej gospodarce pasiecznej i w związku z tym mam jeszcze kilka pytań. Jedno z nich zadam od razu, bo może jeszcze ktoś z tego skorzysta: zabieranie samych pszczół i tworzenie pakietu daje nowej rodzinie bardzo higieniczne warunki startu. Jednak ten zabieg, połączony z przeglądem gniazda, zerwaniem mateczników rojowych, zabraniem korpusu z miodem zabiera znacznie więcej czasu niż zabranie z dennicy korpusu z matką. Jak to wygląda czasowo, czy zdąży się w 50-cio pniowej pasiece wszystko na czas zrobić? Ile osób u Ciebie w tym czasie pracuje?
Pozdrawiam,
Tadeusz.


Aby uniknąć takiej sytuacji jaka spotkała swego czasu kolegę ZygmuntaSzn na forum Zagajnik w temacie: „Rok w pasiece ZygmuntaSzn” link: http://free4web.pl/3/2,52...1,0,Thread.html
Postanowiłem, że nie będę nikogo szczegółowo wtajemniczał w tajniki mojej gospodarki pasiecznej ale chętnie w miarę swojej wiedzy odpowiem na poszczególne pytania. W swojej gospodarce pasiecznej wielokrotnie zmieniałem jej założenia więc uważam, że i z tego powodu traci to sens, zresztą wielu pszczelarzy tak robi i nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Z ciekawości śledzę gospodarkę pasieczną w ulach korpusowych snozowo-ramowych, których wielkim propagatorem jest absolwent SGGW Pan Henryk Skowron obecnie główny specjalista ds. pszczelarstwa w pasiece Sitno, za każdym razem jak mam okazję czytać jego opis całorocznej gospodarki w tych ulach, to ją opisuje inaczej. Poza tym wiem ze swojego doświadczenia, że przenoszenie jednej nawet dobrze sprawdzonej gospodarki pasiecznej z jednego miejsca w drugie bez spełnienia wszystkich jej elementów takich jak: jednakowe ule, warunki klimatyczne, pożytki i wreszcie wiedza pszczelarza, może się zakończyć porażką.
Dam przykład: na początku mojego pszczelarzenia odwiedziliśmy z kolegą chyba największego pszczelarza lat 70 ubiegłego wieku w Polsce, Pana Andrukowicza z Grudziądza. Pan Andrukowicz posiadał 700 rodzin pszczelich na 10 toczkach (jeżeli dobrze pamiętam wszystkie były w promieniu 30 km od miejsca zamieszkania), każdy wyposażony w oddzielną pracownię i sprzęt do wirowania. Miał ule wielokorpusowe snozowe zbliżone wielkością korpusu do uli Apipol. Praktycznie korzystał tylko z pożytku rzepakowego. Prowadził dosyć uproszczoną gospodarkę pasieczną, ule były wykonane z pojedynczych nie heblowanych desek, po rzepaku rodziny były dzielone na dwie przy pomocy folii, jedna z rodzin odwrócona do tyłu wychowywała sobie własną matkę ratunkową. Przed zimowym karmieniem rodziny były łączone wybierały sobie matkę i tworzyły bardzo silne rodziny – nie było jeszcze warrozy.
Wizyta u Pana Andrukowicza przekonała mnie tylko do tego, że warto utrzymywać silne rodziny, a pozostałe elementy jego gospodarki nie były mi przydatne ponieważ ja prowadziłem gospodarkę wędrowną co wykluczało przewożenie korpusów z miodem (moim zdaniem snozy się do tego nie nadają). Poza tym ja starałem się jednak iść na jakość (matki), a nie na ilość uli.
Jeżeli planujesz w przyszłości zmiany w swojej gospodarce pasiecznej to masz obecnie bardzo dużo informacji w Internecie, literaturze i na płytach video by z nich skorzystać i zastosować w praktyce.

Odpowiadając na Twoje pytanie trochę się dziwię, że mając również 50 uli nie wiesz ile czasu trzeba poświęcić na ich obsługę ale do rzeczy: pszczoły wywożę na pożytek ok. 100 km od miejsca zamieszkania w kierunku północnym, a więc muszę przejechać przez całą Warszawę ok. 30km i w zależności od pory dnia dojazd do pasieki zajmuje mi 1,5 do 2 godzin i tyle samo powrót, więc automatycznie dzień pracy staje się o ok. 4 godziny krótszy. Na przyczepie mieści mi się 17 uli i tyle stawiam na jednym toczku, czasami na rzepaku 34 ule jak w drugim miejscu go nie posiano. Jak zapewne wiesz rzadko się zdarza by cała pasieka przezimowała bez strat przynajmniej w matkach, również nie wszystkie rodziny wychodzą z zimowli jednakowe. Jak twierdził Brat Adam najważniejsze jest na wiosnę wyrównanie siły rodzin by we wszystkich wykonywać podobne prace i w związku z tym na pożytki wywożę 34 rodziny silne o wyrównanej sile czasami kosztem tych pozostałych. W pobliżu pasieki przydomowej jest kilka set hektarów działek pracowniczych, które dają niezły ciągły pożytek, a na miejscu są mi również potrzebne pszczoły do hodowli matek mam również minimum dwie rodziny z matkami reprodukcyjnymi, z którymi nie wędruję. W związku z powyższym jeżeli przyjeżdżam w celu zabrania miodu i zrobienia pakietów to robię tylko 17 uli. Jak widać na mojej stronie w galerii nie jeżdżę samochodem ciężarowym i na przyczepę mogę zabrać tylko 17 korpusów pełnych miodu oraz 17 pakietów z pszczołami bo więcej ciężko by było zmieścić nie przekraczając dopuszczalnej ładowności przyczepy i zdrowego rozsądku.
W swojej pasiece pracuję tylko sam ponieważ moi najbliżsi są uczuleni na jad pszczeli. Obecnie mam więcej czasu bo jestem na emeryturze ale do niedawna cały czas pracowałem zawodowo. Zadecydowałem tak kilkadziesiąt lat temu, że pszczelarstwo będzie tylko moim hobby, a nie podstawowym źródłem utrzymania. Z tej decyzji jestem teraz bardzo zadowolony bo mam emeryturę plus dochody z pasieki i zawsze mogłem się cieszyć pszczołami na co nie mają czasu pszczelarze zawodowi.
Każdy jest kowalem swego losu - jak mówi przysłowie.
_________________
Pozdrawiam
DAN
http://pasiekawedrowna.mazowsze.pl

 
     
Moja pasieka: 50 uli 1/2 Dadant + 50 odkładów w sezonie. Pszczelarstwem zajmuję się od 1970r.
mazur



Dołączył: 20 Gru 2012
Posty: 5
Skąd: mazury
Wysłany: 26.12.12, 18:06

DAN,
dziękuję za odpowiedź. Sam się dziwię, ze po 30 latach pszczelarzenia tak na prawdę nie mam wypracowanej gospodarki pasiecznej. W tym roku, w maju, miałem wiele kłopotów z opanowaniem nastroju rojowego. Teraz skłaniam się ku temu, aby w odpowiednim momencie zabrać ten dolny korpus z matką. Tego nigdy nie robiłem, a teraz gdy analizuje ten zabieg, to wydaje mi się prosty, szybki i skuteczny. Tylko, aby go wykonać, trzeba mieć przygotowane dennice, podstawki, daszki itp. A więc odpowiedni sprzęt to podstawa, aby sensownie mówić o różnych zabiegach i metodach gospodarki pasiecznej. Jeszcze raz serdecznie dziękuję.
Pozdrawiam, Tadeusz.

 
     
Moja pasieka: 50 pni,ule Ostrowskiej, L3/4
@DAN 




Wiek: 75
Dołączył: 17 Wrz 2004
Posty: 178
Skąd: Raszyn-Rybie
Wysłany: 27.12.12, 01:01

mazur napisał/a:
DAN,
dziękuję za odpowiedź. Sam się dziwię, ze po 30 latach pszczelarzenia tak na prawdę nie mam wypracowanej gospodarki pasiecznej. W tym roku, w maju, miałem wiele kłopotów z opanowaniem nastroju rojowego. Teraz skłaniam się ku temu, aby w odpowiednim momencie zabrać ten dolny korpus z matką. Tego nigdy nie robiłem, a teraz gdy analizuje ten zabieg, to wydaje mi się prosty, szybki i skuteczny. Tylko, aby go wykonać, trzeba mieć przygotowane dennice, podstawki, daszki itp. A więc odpowiedni sprzęt to podstawa, aby sensownie mówić o różnych zabiegach i metodach gospodarki pasiecznej. Jeszcze raz serdecznie dziękuję.
Pozdrawiam, Tadeusz.


Witam!
Pszczelarstwo jest przynajmniej dla mnie bardzo pasjonujące dlatego, że właśnie trzeba na bieżąco podejmować decyzje. Oczywiście powinno się mieć zarys gospodarki ale modyfikacje są potrzebne, a nawet konieczne i dlatego dobrze mieć jako taką wiedzę z tej dziedziny. Nie wyobrażam sobie cały czas pracować według jednego szablonu bo nie ma też jednakowych sezonów i pożytków.
Muszę Ci powiedzieć, że ja w maju w większości wywiezionych rodzin mam nastrój rojowy, dlatego ciągle poszukiwałem sposobu na jego pohamowanie. Od dwóch lat zacząłem z pewnymi obawami wprowadzać Buckfasta licząc, że ta pszczoła pozwoli na lepsze opanowanie nastroju rojowego. Dotychczas bazowałem na krainkach i śmiem twierdzić, że na silne rodziny z tą pszczołą nie ma sposobu na nie doprowadzenie do nastroju rojowego poza oczywiście nielicznymi wyjątkami. Jak zapewne zauważyłeś na zdjęciach, na pożytku rzepakowym moje ule mają po cztery, a najczęściej pięć korpusów z czego dwa korpusy to węza i często była taka sytuacja, że mimo dobrego wziątku i pogody rodzina zakładała mateczniki rojowe, a pszczoły nadal budowały węzę i pracowały jak szalone. By w razie przeoczenia nastroju rojowego nie dopuścić do ucieczki roju wszystkim matkom obcinam na wiosnę część jednego skrzydełka dzięki temu podczas wyjścia roju mogę stracić matkę ale pszczoły zostaną. Hodowcy, od których kupowałem matki zawsze zachwalali małą ich skłonność do rójki ale w praktyce najczęściej to się nie potwierdzało.
Zabieg z zabraniem korpusu z matką radykalnie załatwia sprawę, ja akurat mam trochę więcej dennic i daszków i mogłem takie odkłady przewieźć na pasieczysko koło domu ale jest też inny sposób równie dobry, który czasami stosuję jak pszczoły po rzepaku zostają na tym samym toczku. Po prostu korpus z matką stawiam na górze ula na folii lub płycie i odwracam go tyłem do wylotka (jak ul jest wysoki to można nawet go nie odwracać, pszczoły i tak odlecą do macierzaka), jak masz wylotek w korpusie to go otwierasz jeżeli tak jak ja w robionych przez siebie korpusach nie robiłem wylotków wtedy musiałem dorobić pierścień z wylotkiem. Oczywiście w tym odstawionym korpusie musisz zerwać wszystkie mateczniki. Jeżeli nastrój rojowy jest w początkowej fazie gdy matka jeszcze czerwi to rozczerwia się szybko natomiast jeżeli brak jest już czerwiu otwartego to trwa to dłużej. Jak matka się już dobrze rozczerwi to można ją połączyć z macierzakiem jeśli nie dostał wcześniej młodej matki lub czerwiu odkrytego ale wtedy w macierzaku mogą już być trutówki. Oczywiście taki odkład można w pasiece stacjonarnej trzymać dłużej na macierzaku, można również nawet jak w dolnej rodzinie czerwi młoda matka połączyć go przez gazetę i kratę i wtedy w ulu będą czerwić dwie matki. Kombinacji może być naprawdę sporo wszystko zależy od inwencji pszczelarza.
Jak po rzepaku zmienia się toczek to ze względu na wentylację macierzaka ciężko jest taki zestaw przewieźć bez strat, a nie życzę nikomu widoku zaperzonych pszczół podczas transportu.
Ja jak dobrze pamiętam do 2007r. korzystałem po rzepaku z pożytku malinowego i musiałem się dobrze spieszyć by zabrać miód rzepakowy i zdążyć na malinę. Dlatego zabierałem korpusy z matkami na toczek koło domu. Po 2007r. rolnicy w tym rejonie gdzie wywoziłem pszczoły przestali uprawiać maliny ze względu na małą opłacalność i w związku z tym malinę zamieniłem na akację, która zakwita trochę później. W związku z tym i coraz trudniejszą walką z warrozą zmieniłem swoją gospodarkę na rotacyjną.
_________________
Pozdrawiam
DAN
http://pasiekawedrowna.mazowsze.pl

 
     
Moja pasieka: 50 uli 1/2 Dadant + 50 odkładów w sezonie. Pszczelarstwem zajmuję się od 1970r.
@DAN 




Wiek: 75
Dołączył: 17 Wrz 2004
Posty: 178
Skąd: Raszyn-Rybie
Wysłany: 02.01.13, 23:48

Pytanie jakie zadał kolega "wojowicher" w wątku "Zimowanie pszczół na wielu korpusach", cytuję:

"Gospodaruję na warszawskich poszerzanych i Dadanach może już blisko ze 20 lat, przy czym z 15 lat prowadząc pasiekę wędrowną. Z reguły nie dokładam do interesu :) . Od trzech lat systematycznie powiększam pasiekę zmyślą o bardziej zawodowym kierunku.
Każdy typ gospodarki takiej czy innej, na takim czy innym typie ula, ma swoje plusy i minusy. Ze względu na dużą pracochłonność obsługi leżaków poczyniłem rozważania, nad ulami korpusowymi wykorzystując pół nadstawkę dadana. Większość problemów z tym związanych jest do przejścia i nie wydaje się aby nastręczały duże trudności. Jednakże zastanawia mnie fakt zimowego przechodzenia kłębu między korpusami. Niezależnie jaki by to nie był typ ula korpusowego w wyniku kilku przeprowadzonych moich wywiadów zdarza się, że pomimo że w górnym korpusie jest pokarm to ze względu na pustą przestrzeń między kondygnacjami ramek, pszczoły w kłębie padały nie potrafiąc przejść do wyższej kondygnacji, choć tam znajdował się pokarm. Średnio podobały mi się propozycje wypełniania tych pustych miejsc czy to belkami, czy rozwiązywanie tego problemu innymi pracochłonnymi sposobami.
Z tego względu postanowiłem wrzucić takie pytanie tutaj i poznać opinie na ten temat.
Jak często się zdarzają takie przypadki w północno wschodniej Polsce, i ewentualnie jak można temu przeciwdziałać?
Pozdrawiam"

Miałem takie problemy na początku swojego pszczelarzenia w ulach korpusowych, kiedy rodzina się osypywała z głodu mimo, że w ulu był pokarm ale było to bardzo dawno bo w latach 70 ubiegłego wieku. Z problemem tym poradziłem sobie stosunkowo szybko.
Pierwsza zasada to zimowanie tylko silnych rodzin. Druga to przynajmniej wszystkie ramki górnego korpusu muszą być pełne pokarmu (ja zimuję na 2x8 ramek), a trzecia to ramki (obowiązkowo górnego korpusu) powinny być w pełni odbudowane tzn. woszczyna dobudowana do dolnej beleczki.
W swoim poście piszesz, że czynisz przygotowania (przynajmniej ja tak to rozumiem) do wykorzystania nadstawek z tych uli leżaków do prowadzenia gospodarki wielokorpusowej.
Moim zdaniem nadstawki z leżaków WP i Dadanta nie nadają się do takiej gospodarki. Raz ,że są za duże, a po drugie ramki w nich są poszerzone i mają za grube beleczki.
Ja w swoich ulach stosuję ramki, które mają beleczki (górną i dolną) o grubości 8mm, a boczne są grubości 10mm, szerokość wszystkich beleczek to 22 max. 23mm. Wysokość ramki jest tak dobrana by między dolną beleczką górnej ramki, a górną beleczką dolnej ramki było ok. 8mm wolnej przestrzeni. Wtedy pszczoły mają do przejścia w sumie 24mm bez pokarmu. Inna sprawa, że kłąb silnej rodziny najczęściej obejmuje również część górnego korpusu.
Wprawdzie nie zimuję pasieki w północno wschodniej Polsce ale w okolicach Warszawy też bywają spore mrozy i często się zdarza, że pszczoły pozostają w ulach od początku listopada do kwietnia i jeszcze nigdy nie podkarmiałem pszczół na wiosnę również pobudzająco ciastem.

P.S. Zapraszam kolegów mających doświadczenie w zimowaniu pszczół w ulach korpusowych, o dzielenie się swoimi spostrzeżeniami.
_________________
Pozdrawiam
DAN
http://pasiekawedrowna.mazowsze.pl

 
     
Moja pasieka: 50 uli 1/2 Dadant + 50 odkładów w sezonie. Pszczelarstwem zajmuję się od 1970r.
wojowicher 



Wiek: 43
Dołączył: 02 Sty 2013
Posty: 3
Skąd: Białystok
Wysłany: 04.01.13, 00:22
Zimowanie pszczół na wielu korpusach

Witam
Dziękuję koledze Dan za bardzo przydatne informacje na interesujący mnie temat. Z doświadczenia wiem że ramka gniazdowa ma z reguły od 22 do 25 mm grubości, co już dawno temu wymyślono. Moja pasieka liczy sobie aktualnie około 70 dadanów i 11 warszawskich poszerzanych (z konieczności). Ramki nadstawkowe zarówno w jednych jak i w drogich są tej samej szerokości co szerokość gniazda co umożliwia różne manipulacje w ciągu całego sezonu. Moja metoda to wstawianie ramek nadstawkowych do gniazda na początku sezonu między ramki gniazdowe (w zależności od siły rodziny 2lub3 susz lub węza. Później przerzucam je do skrzynek nadstawkowych dorzucając susz (jest to najlepsza zachęta aby pszczoły zechciały pracować w nadstawce. Jak wiadomo dadan jest ulem o dużej ramce i wstawienie nadstawki to dość radykalna zmiana. W słabszych rodzinach zmniejszam gniazdo a w nadstawce stosuje ścieśniacze, ale to wszystko to więcej zaboty jak współmiernego efektu.
Jeśli rodzina rozwija się bardzo dobrze, to mam taki patent (wyloty w ulach są u mnie tylko do połowy ula) ,żę dzielę ul na pól szczelnym zatworem bez możliwości przejścia między lewą i prawą stroną. Po stronie wylotu umieszczam matkę i susz węzę gniazdową rzadziej nadstawkową jak pasuje w zależności od warunków. Dadan ze względu na grubość ramki nadstawkowej 35mm z reguły nie jest chętnie zaczerwiany przez matki. Po drugiej praktycznie prawie zawsze przerzucam cale gniazdo. Po stronie bez wylotowej zamiast beleczek wrzucam segmenty kraty odgrodowej aby matka nie mogła tam wrócić i kiedy czerw wyjdzie zabrać miód z ramek gniazdowych, lub wcześniej wykorzystać je do zasilenia "słabiaków" krytym czerwiem. Pszczoły między lewą a prawą stroną przechodzą przez nadstawkę. W ten sposób leżaka dzielę na segmenty. Największą wadą jest to, że po stronie bez matecznej pszczoły mogą (i z reguły zakładają ,ponieważ już je na rzepaku chwyta je nastrój rojowy) zakładać mateczniki. No przecież nie ma rozwiązań idealnych :) . Mnogości możliwości w zależności od siły rodziny, jej stanu i terminów kalendarzowych sprawia, że za długo zajmuje mi przegląd co staram się ograniczać do 15-20 minut na ul, a przy "patencie" to nawet ponad półgodziny, Ponieważ "patent" stosuje w ulach w których po-prostu pszczoły nie mieszczą się lub rokują że tak będzie. Zaletą tego rozwiązania jest to że matka czerwi tam gdzie ja chcę i mogę odebrać ramki gniazdowe które były zaczerwione. Ktoś mógłby powiedzieć, że są pionowe kraty odgrodowe, ja jednak uważam, że indywidualnie dopasowane (każdy ul ma własne które są w nim przez cały sezon) ścieśniacze, które mają jeszcze rożne inne funkcje u mnie są wydatkiem jednorazowym, natomiast kraty pionowe pszczoły kitują oblepiają woskiem przy wyciąganiu się je najczęściej trochę deformuje i dlatego nie jestem ich zwolennikiem. Jeśli bym zapomniał , nie zdążył lub cokolwiek innego i z mateczników wygryzły by się młode matki nie wyjdą z ula a przynajmniej mają mniej możliwości aby to uczynić.
Jak widać z mojego opisu, zaboty w dadanie na "patencie" trochę jest, z tego wysnułem wniosek aby zaadoptować ramki nadstawkowe z dadana, choć od samego początku rozważania nie zapomniałem mankamentu grubości ramki w odniesieniu do zimowli.
Inną sprawą jest to, że w ciągu trzech sezonów zrobiłem może z tysiąc ramek nadstawkowych i gniazdowych i 40 nowych uli, nie bardzo mi się uśmiecha z nich nie korzystać.
Wprowadzanie do pasieki nowych wymiarów czy nowego typu ula to też porażka, bo przy takiej (80 pniowej a ma być więcej) pasiece będzie powodowało to,żę nie będę mógł transponować bez problemu ramek z jednego do drugiego typu ula. Przejście na grubość 25mm dadanowskiej półnadstawki też mi się nie za bardzo podoba, ponieważ musiałbym stosować kraty odgrodowe poziome w każdym ulu ponieważ ta grubość ramki a co za tym idzie głębokość komórek jest atrakcyjna dla matki i z pewnością matka by ją zaczerwiła, a nie sądzę żeby w sezonie można było dopilnować by się ramki nie mieszały.
Jeszcze mógłbym pisać ale juto, znaczy dziś nie będę dał rady pracować:). Muszę kończyć.
dziękuję za odpowiedź.

 
     
Moja pasieka: 80 rodzin
@DAN 




Wiek: 75
Dołączył: 17 Wrz 2004
Posty: 178
Skąd: Raszyn-Rybie
Wysłany: 04.01.13, 22:45

wojowicher napisał/a:
Wprowadzanie do pasieki nowych wymiarów czy nowego typu ula to też porażka, bo przy takiej (80 pniowej a ma być więcej) pasiece będzie powodowało to,żę nie będę mógł transponować bez problemu ramek z jednego do drugiego typu ula. Przejście na grubość 25mm dadanowskiej półnadstawki też mi się nie za bardzo podoba, ponieważ musiałbym stosować kraty odgrodowe poziome w każdym ulu ponieważ ta grubość ramki a co za tym idzie głębokość komórek jest atrakcyjna dla matki i z pewnością matka by ją zaczerwiła, a nie sądzę żeby w sezonie można było dopilnować by się ramki nie mieszały.


W jednym ze swoich wcześniejszych postów ostrzegałem kolegę "Krzysztofa64", który zaczyna właśnie swoją przygodę z pszczelarstwem, nad przemyśleniem swojego wyboru ula bo wiem jaki to stanowi później problem. Jest wielu pszczelarzy, którzy twierdzą, że ul nie ma wpływu na zbiory miodu ale najczęściej nie mówią jakim kosztem jest on pozyskiwany w różnych typach uli.
Dlatego zgadzam się z Tobą, że mając już 80 uli danego typu i plany na dalszy rozwój pasieki jest to dylemat co robić zwłaszcza, że nie jest się zadowolonym z gospodarki w danym ulu. Jesteś jeszcze bardzo młodym człowiekiem i możesz sobie pozwolić na łagodną zmianę ula na ½ Dadant. Masz ule Dadanta i ramka gniazdowa zmieści Ci się w 2 korpusy ½ Dadant, a ramki nadstawowe do jednego korpusu, przynajmniej tak zrozumiałem z Twojego postu, że są tej samej szerokości co gniazdowe. Zrób lub kup sobie kilka takich korpusów i zobaczysz czy Ci będzie odpowiadać gospodarka w takich ulach.
Natomiast należało by się zastanowić nad zmianą dotychczasowego systemu gospodarki w obecnie posiadanych ulach Dadanta.
Ja swego czasu przez kilka lat gospodarowałem właśnie w leżakach Dadanta, jedną z metod opisałem tu: http://free4web.pl/3/2,52...ad.html#2860818
Ponieważ nie byłem z tej metody zadowolony zmieniłem ją na inną, a mianowicie jak rodzina się rozwinęła do pojemności gniazda to ją dzieliłem zatworem, robiłem odkład korzystający z tylnego wylotka odizolowany na początku od macierzaka. Na górę dawałem nadstawkę do której miał dostęp tylko macierzak. Jak w odkładzie zaczęła czerwić młoda matka wtedy łączyłem obie rodziny. Przez jakiś czas w jednym ulu czerwiły dwie matki. Miód obie rodziny znosiły do jednej nadstawki. Na ramkach odkładu była położona krata (mogą być segmenty kraty) by matki nie mogły się ze sobą kontaktować. Po ostatnim pożytku rodziny były łączone.
Jest jeszcze inna metoda gospodarki w ulu Dadanta i to w dodatku stosowana w największej pasiece w Polsce, którą w zarysie opisałem tu: http://pasiekawedrowna.ma...ek_w_polsce.htm

Życzę Ci właściwego wyboru, z którego będziesz zadowolony mimo, że jak twierdzisz nie ma rozwiązań idealnych.

P.S. W podręcznikach pszczelarskich szerokość listewek ramek gniazdowych podawana jest sztywno 25mm, natomiast ja podałem, że stosuję 22 do max. 23mm, zapewniam że nie bez powodu
_________________
Pozdrawiam
DAN
http://pasiekawedrowna.mazowsze.pl

 
     
Moja pasieka: 50 uli 1/2 Dadant + 50 odkładów w sezonie. Pszczelarstwem zajmuję się od 1970r.
mazur



Dołączył: 20 Gru 2012
Posty: 5
Skąd: mazury
Wysłany: 08.01.13, 21:27

Miałem dawniej, w ulach Siódmiaka - ul szafkowy - ramki o szerokości beleczek 22 mm. Już tych uli nie mam . Przy tej szerokości łatwiej było podczas miodobrania ściąć zasklep nożem. Teraz zamierzam zmienić ramkę Ostrowskiej, hoffmanowską tak, aby pozostawić górną beleczkę szer. 25 mm, a dolną zrobić na szer. 12 mm. Przy takiej ramce można by podczas miodobrania przesuwać nóż po beleczkach. Będzie więcej miodu w odsklepinach, ale to nie problem. Więcej będzie również wosku, a i przejście pszczół podczas zimy z dolnego korpusu do górnego może być ułatwione, bo pszczoły często (nie zawsze) dolną beleczkę zabudowują po bokach woskiem.
DAN, czy właśnie taki jest powód, dla którego stosujesz węższe beleczki?
Pozdrawiam,
mazur.

 
     
Moja pasieka: 50 pni,ule Ostrowskiej, L3/4
@DAN 




Wiek: 75
Dołączył: 17 Wrz 2004
Posty: 178
Skąd: Raszyn-Rybie
Wysłany: 09.01.13, 00:06

mazur napisał/a:
Miałem dawniej, w ulach Siódmiaka - ul szafkowy - ramki o szerokości beleczek 22 mm. Już tych uli nie mam . Przy tej szerokości łatwiej było podczas miodobrania ściąć zasklep nożem. Teraz zamierzam zmienić ramkę Ostrowskiej, hoffmanowską tak, aby pozostawić górną beleczkę szer. 25 mm, a dolną zrobić na szer. 12 mm. Przy takiej ramce można by podczas miodobrania przesuwać nóż po beleczkach. Będzie więcej miodu w odsklepinach, ale to nie problem. Więcej będzie również wosku, a i przejście pszczół podczas zimy z dolnego korpusu do górnego może być ułatwione, bo pszczoły często (nie zawsze) dolną beleczkę zabudowują po bokach woskiem.
DAN, czy właśnie taki jest powód, dla którego stosujesz węższe beleczki?


Tak masz rację, główny powód to łatwiejsze odsklepianie ramek podczas miodobrania. By osiągnąć taki efekt są tacy, którzy zamiast 10 ramek do miodni dają 9 ramek.
Drugi powód to przy kontroli nastroju rojowego lepiej widać ewentualne mateczniki. Robiłem próby z różnymi szerokościami listewek ramkowych ale wymiar 22mm wydaje mi się optymalny. Natomiast różne szerokości dolnej i górnej beleczki przy ramce 1/2 Dadant to duże utrudnienie w odsklepianiu bo właśnie po nich prowadzi się nóż. Wiem bo takie też miałem, mogą być stosowane w gnieździe ale do miodni się nie nadają, właśnie z w/w powodu. Wprowadzanie dwóch rodzajów ramek do uli korpusowych to też duże utrudnienie.
Nie zauważyłem by wąska dolna beleczka miała jakieś szczególne znaczenie w łatwiejszym przechodzeniu pszczół z dolnego do górnego korpusu. Ma znaczenie natomiast gruboś beleczek, odstęp między nimi i dobudowanie woszczyny do dolnej beleczki górnych ramek ale o tym już pisałem.
_________________
Pozdrawiam
DAN
http://pasiekawedrowna.mazowsze.pl

 
     
Moja pasieka: 50 uli 1/2 Dadant + 50 odkładów w sezonie. Pszczelarstwem zajmuję się od 1970r.
mazur



Dołączył: 20 Gru 2012
Posty: 5
Skąd: mazury
Wysłany: 09.01.13, 17:28

DAN napisał:
Nie zauważyłem by wąska dolna beleczka miała jakieś szczególne znaczenie w łatwiejszym przechodzeniu pszczół z dolnego do górnego korpusu. Ma znaczenie natomiast gruboś beleczek, odstęp między nimi i dobudowanie woszczyny do dolnej beleczki górnych ramek ale o tym już pisałem.

W ubiegłym roku, 2012, idąc za radą pewnego forumowicza, podczas wtapiania węzy w ramkę przesuwałem ją do dolnej beleczki. Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania - wszystkie plastry były ładnie dobudowane do dolnej beleczki.
Aby zapewnić dobrą zimowlę pszczół i łagodne przejście do górnego korpusu, najważniejsze, wydaje mi się, należy tak podkarmiać pszczoły jesienią, aby po zalaniu górnego korpusu pokarmem pszczoły trzymały się dolnych komórek górnej ramki. Może być z tym czasem kłopot, gdy matka usilnie czerwi w górnym korpusie, a pszczoły znoszą pokarm na dół.
Jest jeszcze jedna, dziwna i tajemnicza sytuacja, ze mamy górny korpus ładnie zalany zapasem zimowym, pszczółki u dołu już w lekkim kłębie skupione, a tu trafia się rodzina siedząca pod powałką. I też przezimowuję. Mieliście taką sytuację?
Pozdrawiam,
mazur.

 
     
Moja pasieka: 50 pni,ule Ostrowskiej, L3/4
@DAN 




Wiek: 75
Dołączył: 17 Wrz 2004
Posty: 178
Skąd: Raszyn-Rybie
Wysłany: 09.01.13, 23:28

mazur napisał/a:
Aby zapewnić dobrą zimowlę pszczół i łagodne przejście do górnego korpusu, najważniejsze, wydaje mi się, należy tak podkarmiać pszczoły jesienią, aby po zalaniu górnego korpusu pokarmem pszczoły trzymały się dolnych komórek górnej ramki. Może być z tym czasem kłopot, gdy matka usilnie czerwi w górnym korpusie, a pszczoły znoszą pokarm na dół.
Jest jeszcze jedna, dziwna i tajemnicza sytuacja, ze mamy górny korpus ładnie zalany zapasem zimowym, pszczółki u dołu już w lekkim kłębie skupione, a tu trafia się rodzina siedząca pod powałką. I też przezimowuję. Mieliście taką sytuację?



Jeżeli chcesz mieć pewność by w ramkach górnego korpusu nie było czerwiu, to przed podkarmianiem trzeba matkę odgrodzić w pierwszym korpusie lub po podkarmianiu ułożyć gniazdo, a ewentualne ramki z czerwiem przenieść z górnego do dolnego korpusu.
Są takie teorie, że pszczoły by zawiązać prawidłowy kłąb muszą mieć puste komórki w dolnej części ramek. Jak jednak widać z Twojego doświadczenia i mojego również, pszczoły mogą zawiązać kłąb również w górnej części ramek w miejscu gdzie nie ma ani jednej pustej komórki i również bardzo dobrze przezimują. Takie sytuacje mam co roku w mojej pasiece w kilku ulach i już przestało mnie to dziwić. Nie znam powodu takiego zachowania pszczół i chętnie bym go poznał. Kilka lat temu słyszałem jak któryś z naukowców chyba dr Lipiński twierdził, że z życia pszczół wiemy dopiero ok. 2% tego co moglibyśmy wiedzieć. Możemy więc jeszcze spotkać wiele podobnych, a nie wytłumaczalnych zachowań pszczół.
_________________
Pozdrawiam
DAN
http://pasiekawedrowna.mazowsze.pl

 
     
Moja pasieka: 50 uli 1/2 Dadant + 50 odkładów w sezonie. Pszczelarstwem zajmuję się od 1970r.
@DAN 




Wiek: 75
Dołączył: 17 Wrz 2004
Posty: 178
Skąd: Raszyn-Rybie
Wysłany: 11.01.13, 23:03

W „Pszczelarstwie” nr 1 z 2013r. w dziale Gospodarka Pasieczna jest artykuł dr inż. Krzysztofa Olszewskiego pod tytułem „Przemyślenia na temat uli”. Młody naukowiec praktyk bardzo trafnie moim zdaniem wypowiada się na temat przydatności różnych uli do danej gospodarki pasiecznej. Zacytuję fragment z tego tekstu dotyczący tematu, który był już częściowo tu poruszany we wcześniejszych postach: „Najbardziej praco i czasochłonne w obsłudze są ule kombinowane, czyli forma pośrednia między leżakiem a ulem korpusowym. Mam na myśli zwłaszcza trzy typy uli: Dadanta, warszawski poszerzony i wielkopolski. Zwykle ule te mieszczą w gnieździe od 15 do 17 ramek, standardowo były wyposażone w jedną nadstawkę z poszerzonymi ramkami, wchodzącą w kołnierz ula. W ulach tego typu z powodzeniem da się gospodarzyć, pod warunkiem że pasieka nie jest duża, a właściciel dysponuje nadmiarem wolnego czasu i silnymi nerwami albo ma kogoś, kto wykonuje pracę za niego. Mieliśmy w uniwersyteckiej pasiece trochę takich wynalazków i bez żalu przesiedliliśmy z nich pszczoły do uli korpusowych Dadanta.”

Wprawdzie nie wiem co dr Olszewski napisze w następnych numerach Pszczelarstwa ale moim zdaniem ul korpusowy 1/2Dadant jest bardziej uniwersalny i przewyższa ul nadstawkowy Dadanta o czym pisałem już w tym wątku oraz w innym: http://pasiekawedrowna.ma...serdecznie_.htm

Dr Olszewski w skrypcie z III LKP jednak zaznaczył, cytuję: „W przypadku pasiek korzystających z pożytków późnych pod rozwagę można wziąć ul składający się tylko z korpusów ½ Dadanta.”
Jestem przekonany, że dalsze artykuły dr Olszewskiego dotyczące jego gospodarki pasiecznej będą równie interesujące jak wszystkie poprzednie, które czytałem. Artykuły, które ukazały się w 4; 5 i 6 numerze „Pszczelarstwa” z 2010r. dotyczące pszczoły Buckfast spowodowały, że odważyłem się i zacząłem sprawdzać tą pszczołę w swojej pasiece. Jak do tej pory jestem z niej coraz bardziej zadowolony.
_________________
Pozdrawiam
DAN
http://pasiekawedrowna.mazowsze.pl

 
     
Moja pasieka: 50 uli 1/2 Dadant + 50 odkładów w sezonie. Pszczelarstwem zajmuję się od 1970r.
wojowicher 



Wiek: 43
Dołączył: 02 Sty 2013
Posty: 3
Skąd: Białystok
Wysłany: 13.01.13, 09:48

Witam
Jakiś czas temu opisywaliśmy metody gospodarowania w ulu dadana. Wiele z tych spostrzeżeń znam a o wielu zapomniałem i dziękuję o przypomnieniu mi ich. Jeśli chodzi o tworzenie odkładów w jednym ulu to jest to dobra metoda jeśli ma się jeden główny pożytek np. rzepak wtedy wszystko można idealnie zgrać. Jeżeli korzysta się z 2 lub trzech pożytków wtedy ten odkład w tym samym ulu delikatnie mówiąc nie ułatwia życia i już lepiej przenieść go do wolnego ula (wychodzi 50 uli i 50 odkładów w sezonie gdzie podział na ulu segmentowym i ich łączenie to igraszka w porównaniu ze zwykłymi kombinowanymi dadanami) Jeżeli chodzi o gospodarowanie bez skrzynek nadstawkowych to moim skromnym zdaniem to bardziej utrudnienie niż ułatwienie ponieważ kiedyś jeszcze na warszawskim poszerzanym miałem półnadstawki wielkopolskie i przesuwanie to 2 ramek gniazda to 2 nadstawki było dla mnie bardzo uciążliwe. Łatwiej jest zdjąć skrzynkę wyciągnąć jedną lub dwie ramki z gniazda niż się "przesuwać". Poza tym to rozwiązanie ma tylko taką zaletę że nie gniecie się przypadkowo pszczół wstawiając skrzynkę nadstawkową. W moich dadanach skrzynka nadstawkowa jest węższa o trzy ramki nadstawkowe od szerokości ula. Takie rozwiązanie pozwala mi bez problemu stosować metodę Januszkiewicza, kiedy to wystawione ramki nadstawkowe poza gniazdo zaczerwione czerwiem trutowym mogę spokojnie wstawić po ich obcięciu do skrzynki nadstawkowej. Robi to się szybko bo po zdjęciu skrzynki wyciągam tylko ramki nadstawkowe z gniazda poza ścieśniasz. do gniazda wkładam nowe z reguły z węzą. Następnie wkładam skrzynkę nadstawkową, po czym obcinam języki wkładam ramki nadstawkowe do nadstawki odsuwając ścieśniasz w nadstawce. Te operacje przeprowadzam tylko na rzepaku kiedy jest jeszcze chłodno i nie chcę powiększać radykalnie powierzchni ula wrzucając od razu całą skrzynkę nadstawkową. Na malinie później gryce mam inne technologie.
Najbardziej fascynuje mnie jednak gospodarka na wrzosie, ponieważ na Białostocczyźnie nie ma za dużo wrzosowisk a wykorzystywanie tego pożytku jest mocno ryzykowne niezależnie co tym piszą adekwatnie od tego że trzeba mieć prasę do wyciskania i inny sprzęt, mocno mnie korci żeby się i tego nauczyć. To jak tam Dan o tym też mógłbyś napisać?
Odnośnie artykułu Dr inż. K.Olszewskiego to wydaje mi się że nie za bardzo propaguje on uproszczenia, tłumacząc to tym że skrzynki są za ciężkie. moim zdaniem im mniej jest elementów tym szybciej się gospodaruje, choć nie uważam że gospodarka na 5 czy 6 korpusach apipola należy do najprzyjemniejszych w sezonie choć nie jest to ciężki ul.
Odnośnie jeszcze wielkości ramki i jej zawilgoceniu w czasie zimowli o którym rozpisywała się kiedyś Ostrowska, to przy wentylowanych dennicach nie ma tego problemu ja po prostu ocieplam ule dopiero po pierwszym oblocie a jak tam Dan u ciebie z wilgocią w ulach?
Pozdrawiam

 
     
Moja pasieka: 80 rodzin
@DAN 




Wiek: 75
Dołączył: 17 Wrz 2004
Posty: 178
Skąd: Raszyn-Rybie
Wysłany: 13.01.13, 22:54

wojowicher napisał/a:
Jeżeli chodzi o gospodarowanie bez skrzynek nadstawkowych to moim skromnym zdaniem to bardziej utrudnienie niż ułatwienie ponieważ kiedyś jeszcze na warszawskim poszerzanym miałem półnadstawki wielkopolskie i przesuwanie to 2 ramek gniazda to 2 nadstawki było dla mnie bardzo uciążliwe.


Cóż ja mogę na ten temat powiedzieć, chyba tylko to, że gdyby to był kompletnie zły pomysł to nie dałoby się prowadzić gospodarki pasiecznej w ponad 2500 uli (docelowo 5000 uli).

wojowicher napisał/a:
Najbardziej fascynuje mnie jednak gospodarka na wrzosie, ponieważ na Białostocczyźnie nie ma za dużo wrzosowisk a wykorzystywanie tego pożytku jest mocno ryzykowne niezależnie co tym piszą adekwatnie od tego że trzeba mieć prasę do wyciskania i inny sprzęt, mocno mnie korci żeby się i tego nauczyć. To jak tam Dan o tym też mógłbyś napisać?


W pobliżu mojego miejsca zamieszkania, a przynajmniej w rozsądnych jego granicach nie występują większe wrzosowiska, a podróżowanie po ok. 300 km na najbliższy były poligon i pozostawienie w lesie uli bez opieki spowodowały, że nigdy się tym nie fascynowałem.

wojowicher napisał/a:
Odnośnie artykułu Dr inż. K.Olszewskiego to wydaje mi się że nie za bardzo propaguje on uproszczenia, tłumacząc to tym że skrzynki są za ciężkie. moim zdaniem im mniej jest elementów tym szybciej się gospodaruje, choć nie uważam że gospodarka na 5 czy 6 korpusach apipola należy do najprzyjemniejszych w sezonie choć nie jest to ciężki ul.
Odnośnie jeszcze wielkości ramki i jej zawilgoceniu w czasie zimowli o którym rozpisywała się kiedyś Ostrowska, to przy wentylowanych dennicach nie ma tego problemu ja po prostu ocieplam ule dopiero po pierwszym oblocie a jak tam Dan u ciebie z wilgocią w ulach?


Tak dla porządku przypomnę, że ramka 1/2 Dadant ma wymiar 435 x 145, a ramka Apipol 435 x 114. Ja nigdy nie zachwalałem ula systemu Apipol, który powstał przed laty przede wszystkim ze względu na produkcję ziołomiodów, choć są pszczelarze, którzy prowadzą w tych ulach spore pasieki korzystające z pożytków nektarowych i spadziowych.
Na temat rozwiązania wentylacji w swoich ulach już pisałem w tym wątku przynajmniej ze dwa razy, więc jak Cię to interesuje proponuję się cofnąć o kilka postów.
_________________
Pozdrawiam
DAN
http://pasiekawedrowna.mazowsze.pl

 
     
Moja pasieka: 50 uli 1/2 Dadant + 50 odkładów w sezonie. Pszczelarstwem zajmuję się od 1970r.
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template modified by geman

Sprzedaż miodu z własnej pasieki. Gwarancja jakości!!!

Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 16